Czuję się zainspirowana totalnie. Kolorem, życiem, rozwiązaniami, ciepłem, brakiem zadęcia. Krótko mówiąc - to dom, w którym chciałabym zamieszkać. Wśród setek sterylnych i pozbawionych życia wnętrz, wśród całej masy mieszkań robionych nie dla ludzi, a dla robotów (naprawdę, mam często takie wrażenie - że tu będą żyły roboty) i z drugiej strony - przestylizowanych sesji zdjęciowych (z serii jak zamienić małe mieszkanie w bloku w przytulny francuski pałacyk) albo koszmarków natury architektoniczno-księgowej (Mam 2 mln na koncie i proszę zrobić mi dom tak, żeby było to widać:) zdarza się czasem taka perełka. To dwukondygnacyjny niezbyt duży apartament w Madrycie, a zaprojektował go architekt Charlie Diaz. Ładny, prawda? Fotki znalazłam na świetnej stronce Freshhome.com. Polecam!
PS. Bardzo, ale to bardzo gorąco dziękuję wszystkim, którzy głosowali na mój blog w konkursie Blog Roku. Do finałowej dziesiątki się nie dostałam, ale jest nas tu sporo więcej teraz, więc naprawdę jest mi bardzo miło:)









