Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komody. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 stycznia 2012

Chodzi za mną niebieski

Kolor, rzecz jasna. Bławatkowy, niezapominajkowy - może po prostu tęsknię za wiosną? Chodzi też za mną ciemny indygo, który z niewiadomych powodów kojarzy mi się z Indiami. No i lazurowy, ale to już bardziej letnia piosenka, więc o niej innym razem. Dodam, że posadziłam jesienią niezapominajki w ogrodzie - zobaczymy, co z tego wyjdzie:) Ogrodnik ze mnie marny, żeby nie powiedzieć żaden, ale przynajmniej entuzjazmu mam sporo. Moje ogrodnictwo przypomina działalność niejakiego Tadzia Kenta z "Ani z Avonlea" (czy ktoś go oprócz mnie pamięta?), który wykopywał kwiatki, żeby sprawdzić czy dobrze rosną. To właśnie ja. W zeszłym roku malwy przesadzałam trzy razy. Szkoda gadać.

Tak czy owak, niebieski jest kolorem bardzo inspirującym. Podobnie jak niezapominajki, dlatego wyszperałam piękną komodę, która kojarzy mi się i z jednym i drugim. Zaprojektował ją Marco Susa z portugalskiej pracowni Bat Eye. Komoda nazywa się Silhouette. Można ją zobaczyć na stronie pracowni. A zdjęcia pochodzą ze strony Freshome. Ładna, prawda? Choć zapewne niedorzecznie niepraktyczna. No ale gdyby design miał być praktyczny, to pewnie wszyscy siedzielibyśmy na tekturowych kartonach. Bardzo tanie i praktyczne. I nie szkoda jak się kawa wyleje. No chyba że jest się Hanką Mostowiak, wtedy lepiej kartony omijać z daleka. Ojej, pójdę już sobie, bo nic dobrego z tego wpisu nie wyjdzie! Niech komoda przemówi za siebie.






niedziela, 6 listopada 2011

Czy komoda pochodzi z Komodo?

Taka zagwostka natury historyczno-lingwistycznej zajmuje mnie w ten leniwy niedzielny wieczór. Najmłodszy już śpi, zmęczony jesiennym puszczaniem latawca na łące, a ja mam wreszcie chwilę dla siebie. I co robię? Przeglądam komody:) To jest w ogóle, moim zdaniem, przeuroczy mebel. Ma w sobie coś trochę kobiecego, trochę nostalgicznego, a jednocześnie sporą dozę praktyczności. No bo kto mi powie, że komoda się nie przydaje? Te wszystkie szufladki i szafeczki...
Dziś chcę pokazać Wam moje komodowe Top10.

Po pierwsze komody z kolekcji The Trip marki Seletti. To chyba moje ulubione. Nie zdobędą na pewno wszystkich serc, ale ja je uwielbiam. Kosztują ok. 4 tys. zł (zależy od modelu), a kupić je można np. w Czerwonej Maszynie, zobaczcie np. tu.






Po drugie, komody marki Kare Design - chyba mojej ulubionej aktualnie wnętrzarskiej marki. Najpierw komody w stylu, powiedzmy, romantycznym (fot Kare Design).











Właściwie to wszystkie są świetne. Mój typ to zwłaszcza fioletowa komoda nr 2 - nazywa się Wonderland i kojarzy się oczywiście z Alicją, Szalonym kapelusznikiem i herbatką. Dziś po raz "enty" oglądałam Alicję w Krainie Czarów Tima Burtona, więc jestem na czasie. Świetna jest też czarno-biała i ostatnia w kropy.

I kolejna porcja komódek - w nieco innym stylu. Wszystkie to marka Kare Design (produkują ponad 1000 nowości rocznie:O, więc jest z czego wybierać:)
























Wszystkie można kupić w Polsce. A gdzie? Najlepiej przeszukać działy "komody" w sklepach, podaję kilka sznurków. Np. tu - CzerwonaMaszyna.pl, Karestyle.pl, 9design.pl, Modernform.pl czy Hedo Design.
No tak, miałam pokazać 10 ulubionych, a pokazałam 40:) Cóż, podobno od przybytku głowa nie boli... Ze mną tak zawsze. Kiedyś pokażę Wam kolekcję zdjęć desek do krojenia, którą zgromadziłam - liczy dobre kilkaset sztuk, a miałam miejsca w gazecie tylko na 7:)
Pozdrawiam bardzo, bardzo ciepło wszystkich podczytywaczy! I zabieram się do niedzielnego grania w Heroes V - bójcie się, nekromanci i złe orki!! :)