![]() |
| Fot. www.campanas.com.br |
Jest między nimi 8 lat różnicy (Humberto jest starszy), ale pracują razem i sygnują swoje prace po prostu - bracia Campana. To nie jedyny braterski duet w designie (mamy chociażby braci Bouroullec), ale ci są naprawdę fenomenalni. Uwielbiam ich przede wszystkim za nieposkromioną wyobraźnię, za to, że łączą design ze sztuką i mają poczucie humoru. No i za to, że potrafią dosłownie zrobić coś z niczego - do prac wykorzystują śmieci, odpady z produkcji, deseczki, sznurki, rurki, stare zabawki... Efekt jest... No nic, sami zobaczcie jaki:) Wszystkie fotki pochodzą z ich strony www.campanas.com.br.
Na początek: fotel Anemone, powstał dla marki Edra, jak zresztą sporo projektów braci.
Fotel Azul.
Seria Banquette to jeden z najbardziej znanych projektów braci Campana. Do zrobienia tego fotela wykorzystano zabawki.
Blow Up to kolekcja akcesoriów kuchennych, można ją u nas dostać bez problemu - powstała dla marki Alessi.
Kolejny znany projekt - niezwykła sofa Boa.
To jest szafa. Naprawdę:) Nazywa się Cabana.
Stół Brazilia powstał dla marki Edra.
Kudłata sofa Cipria (Edra).
Fotel Corallo. Ciekawe, czy jest wygodny:)
Krzesło Favela zrobione z drewnianych deseczek. Takie na kryzysowe czasy, prawda?
I fotel Grinza.
To jest sofa Kajman. Dosyć długo musiałam się jej przyglądać, zanim połapałam się, co jest czym.
Kolorowe lustra Miragio.
Kolekcja mebli Scrigno - jeden ze znaków rozpoznawczych braci Campana.
I kolekcja Sushi, wykonana z kolorowych skrawków materiału.
I jeszcze wersja Sushi Diamond.
Uff, trochę tego jest. Nie za bardzo to świąteczne, ale może w wirze przygotowań warto się oderwać od Bożonarodzeniowych specjałów i dać się ponieść brazylijskiej fantazji? :) Co do świąt - unikamy w rodzinie świątecznej, beznadziejnej jak przymrozek w sierpniu, gorączki, biegania po sklepach, pchania wyładowanych koszyków, stania godzinami w garnkach aż wszystkie kości się zbuntują, mycia okien na zimnie i takie tam:) Nie słuchamy Last Christmas. Nie oglądamy Kevina. Lubimy za to kolorową choinkę i własne towarzystwo. Więc na razie zrobiłam cynamonowe ciasteczka. I zobaczymy, co dalej. Tymczasem polecam Wam fajną piosenkę. Kompletnie nie świąteczną, ale za to bardzo pasuje do cynamonowych ciasteczek, choć właściwie nie wiem dlaczego... Pozdrowienia!





































































