Lubicie kolor czerwony? Ja bardzo, to chyba jeden z moich ulubionych kolorów, i we wnętrzach, i w modzie. Ostatnio w ogóle sporo myślę o kolorach i ich oddziaływaniu na człowieka. Dużo o tym piszemy w Dobrze Mieszkaj, a że wczoraj wyjechał do drukarni najświeższy numer, więc "kolorystycznie" jestem na bieżąco. Lubię żywe, mocne kolory - energetyczny czerwony, soczysty pomarańczowy, fiolet, turkus. Jedyna barwa, jakiej szczerze nie znoszę, to miętowy zielony. Nie cierpię i już! Cierpnie mi skóra, jak o nim pomyślę, brr. Obrzydliwy, oślizgły miętowy. Cała reszta do zaakceptowania.
Kolory to w ogóle fantastyczny temat, można go drążyć i drążyć... Jak to jest, że niektóre podobają nam się bardziej, a inne mniej? Niby wiadomo, że czerwony to kolor magii, życia, siły, zielony ma właściwości uspokajające, patrzenie na błękit obniża ciśnienie (podobno udowodnione naukowo:), a pomarańczowy podnosi apetyt, ale ile jeszcze zagadek kryje przed nami ludzki umysł? Wiedzieliście chociażby, że pewne kolory zaczynamy lubić dopiero w starszym wieku? Że im człowiek starszy, tym bardziej lubi kolory chłodne - niebieskie, zielone, co wiąże się podobno z innymi proporcjami widzenia fragmentów widma światła białego? A jeśli dodać do tego, że generalnie wszystkie kolory postrzegamy subiektywnie, czyli że każdy widzi kolor, ale każdy trochę inaczej, to w ogóle mamy o czym myśleć. Tak więc siedzę i rozmyślam:) Znalazłam też dom, którego właściciele z pewnością lubią czerwień. Nie wiem jednak, czy mi się tak właściwie podoba czy nie. Niby ma sporo ciekawych pomysłów, ogromną przestrzeń, której można tylko zazdrościć, intrygujący i modny loftowy klimat, ale... Chyba jednak nie mogłabym tak mieszkać, mimo mojej miłości do czerwieni. Trochę za dużo czerwonego w czerwonym. Ale podziwiać mogę. Zdjęcia tego mieszkania pochodzą ze strony agencji Mires. Można je znaleźć tutaj.
wtorek, 7 lutego 2012
wtorek, 31 stycznia 2012
Usiąść na kaktusie?
Można? Można, dlaczego nie? Jeśli tylko ma się takie fantastyczne pufy jak te. Zaprojektował je Mauricio Galante dla włoskiej marki Cerruti Baleri. Strona, z której zaczerpnęłam te zabawne fotki, jest tutaj. Warto tam zajrzeć również i po to, żeby zobaczyć inne niebanalne pomysły made in Italy. Podobają mi się też inne pufy, zwłaszcza te imitujące jabłka. Niby nic, ale się uśmiechnęłam;) U nas dzisiaj -18, więc to taki lekko zmrożony uśmiech. Pocieszam się tym, że wypada dziś także Międzynarodowy Dzień Przytulania, można więc tym sposobem nadrobić trochę ciepła:) Dużo przytulania wszystkim życzę! Podobno aby zachować równowagę psychiczną człowiek potrzebuje 12 przytuleń na dobę, więc do dzieła:)
Dla miłośników kaktusów producent przygotował też kaktusową sofę. Wygląda tak. W domu jej sobie nie wyobrażam, ale trzeb przyznać, że wygląda nieziemsko.
Dla miłośników kaktusów producent przygotował też kaktusową sofę. Wygląda tak. W domu jej sobie nie wyobrażam, ale trzeb przyznać, że wygląda nieziemsko.
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Świat według Facebooka
Czy się to komuś podoba czy nie, świat się zmienia. A wszechogarniający i wszystkowiedzący Facebook jest jednym z tego przejawów. Nie chcę się bynajmniej rozwodzić nad tym, czy to dobrze czy źle. Sama siedzę na Facebooku codziennie. Co prawda prawie wyłącznie "służbowo" - to przecież fantastyczne narzędzie do śledzenia wnętrzarskich nowinek. Prywatnie jakoś wolę jednak zamienić parę słów na żywo, niż oddawać się internetowym dyskusjom, zwłaszcza o niczym. Facebooka jednak nawet doceniam, i nawet lubię. Nawet mój mąż założył tu profil, a to już jest coś:) Bo nie należy on do miłośników portali społecznościowych, delikatnie mówiąc. Po prawdzie kiedyś założył też konto na Naszej Klasie, a po pół godzinie przeglądania profili swoich kolegów ze szkolnych ławek westchnął tylko grobowym tonem: 'Jezu, już zapomniałem, jak ja ich wszystkich nie lubię...' No i Nasza Klasa skończyła się szybciej niż się zaczęła:) Jest to w ogóle bardzo dobry temat do przemyśleń - jak wielu z Waszych internetowych znajomych naprawdę lubicie? Jednego na dziesięciu? Daj Boże?
Tak czy owak, znalazłam parę gadżetów dla tych, którzy Facebooka lubią może bardziej niż powinni:) Bo rynek nadąża za potrzebami, a jeszcze częściej je wytwarza, czego poniższe wynalazki są najlepszym dowodem.
Na początek łóżko dla prawdziwego fejsfana. Zaprojektował je Chorwat, Tomislav Zvonarić. Można je zobaczyć tutaj.
Po wstaniu z tak uroczego łóżka nie pozostaje nam nic innego, jak odziać się w równie odpowiednią sukienkę. Szukałam męskiej wersji, ale nie znalazłam. Pozostaje nam wierzyć w kreatywność noszących. Poza tym damska moda jest teraz chyba u mężczyzn w modzie... Zdjęcia znalazłam tutaj.
Potem krótka chwila intymności w łazience - może nawet z nieodłącznym laptopem na kolanach:)
Dla niedowiarków - tak, to papier toaletowy. Teraz możecie być tak blisko swoich znajomych z Facebooka, jak tylko jest to możliwe. Zdjęcia via Gadżeter.
To nie koniec łazienkowych przyjemności. Chwile pod prysznicem umili społecznościowa zasłonka prysznicowa. Można ją znaleźć (i kupić!) tutaj.
I mały bonusik. Zdjęcia pochodzą stąd.
A na koniec perełka z Kwejk.pl
Tak czy owak, znalazłam parę gadżetów dla tych, którzy Facebooka lubią może bardziej niż powinni:) Bo rynek nadąża za potrzebami, a jeszcze częściej je wytwarza, czego poniższe wynalazki są najlepszym dowodem.
Na początek łóżko dla prawdziwego fejsfana. Zaprojektował je Chorwat, Tomislav Zvonarić. Można je zobaczyć tutaj.
Po wstaniu z tak uroczego łóżka nie pozostaje nam nic innego, jak odziać się w równie odpowiednią sukienkę. Szukałam męskiej wersji, ale nie znalazłam. Pozostaje nam wierzyć w kreatywność noszących. Poza tym damska moda jest teraz chyba u mężczyzn w modzie... Zdjęcia znalazłam tutaj.
Potem krótka chwila intymności w łazience - może nawet z nieodłącznym laptopem na kolanach:)
Dla niedowiarków - tak, to papier toaletowy. Teraz możecie być tak blisko swoich znajomych z Facebooka, jak tylko jest to możliwe. Zdjęcia via Gadżeter.
To nie koniec łazienkowych przyjemności. Chwile pod prysznicem umili społecznościowa zasłonka prysznicowa. Można ją znaleźć (i kupić!) tutaj.
I mały bonusik. Zdjęcia pochodzą stąd.
A na koniec perełka z Kwejk.pl
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Panie Boże, poproszę taki dom. Z góry dziękuję!
Czuję się zainspirowana totalnie. Kolorem, życiem, rozwiązaniami, ciepłem, brakiem zadęcia. Krótko mówiąc - to dom, w którym chciałabym zamieszkać. Wśród setek sterylnych i pozbawionych życia wnętrz, wśród całej masy mieszkań robionych nie dla ludzi, a dla robotów (naprawdę, mam często takie wrażenie - że tu będą żyły roboty) i z drugiej strony - przestylizowanych sesji zdjęciowych (z serii jak zamienić małe mieszkanie w bloku w przytulny francuski pałacyk) albo koszmarków natury architektoniczno-księgowej (Mam 2 mln na koncie i proszę zrobić mi dom tak, żeby było to widać:) zdarza się czasem taka perełka. To dwukondygnacyjny niezbyt duży apartament w Madrycie, a zaprojektował go architekt Charlie Diaz. Ładny, prawda? Fotki znalazłam na świetnej stronce Freshhome.com. Polecam!
PS. Bardzo, ale to bardzo gorąco dziękuję wszystkim, którzy głosowali na mój blog w konkursie Blog Roku. Do finałowej dziesiątki się nie dostałam, ale jest nas tu sporo więcej teraz, więc naprawdę jest mi bardzo miło:)
PS. Bardzo, ale to bardzo gorąco dziękuję wszystkim, którzy głosowali na mój blog w konkursie Blog Roku. Do finałowej dziesiątki się nie dostałam, ale jest nas tu sporo więcej teraz, więc naprawdę jest mi bardzo miło:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































