niedziela, 11 sierpnia 2013

O baśniach

Dzisiaj od rana myślę o baśniach. Może skłania do takich rozmyślań sierpniowe pogodne niebo, jak z palety dawnych mistrzów. Może też dlatego, że mój synek, gdy tylko wstał z łóżka, stwierdził, że jest królem. Zażądał korony, a kiedy mój mąż wyciął mu ją z papieru, założył z pełną powagą i nosił cały dzień z godnością osobistą co najmniej królewską. Był w niej trzy razy w sklepie (panie ekspedientki mówiły mu per "Wasza Wysokość"), na spacerze i na rowerze. A nawet jadł obiad i chodził do toalety, co świadczy o tym, że prawdziwy król jest nim niezależnie od okoliczności.
O baśniach myślę też, bo... ja generalnie często myślę o baśniach. Od dziecka tak mam. Baśnie też czytuję z wielką przyjemnością. Cytując klasyka:

"Królestwo baśni rozciąga się daleko wdłuż i wszerz, w górę i w głąb, i pełne jest najprzeróżniejszych rzeczy i stworzeń: znajdziesz tam wszelkiego rodzaju ptactwo i zwierzęta, niezliczone gwiazdy i bezbrzeżne oceany, czarowne piękno i czyhającą zewsząd grozę, radości i smutki przeszywające jak ostrze miecza. ten, kto tam zbłądził, może chyba uznać się za szczęśliwca, ale odmienność i bogactwo tej krainy wiążą język wędrowcowi, który chciałby o nich opowiedzieć. A zadając zbyt wiele pytań, naraża się on na to, że zatrzasną się przed nim drzwi królestwa, a klucze do nich zaginą".

To fragment wykładu o baśniach, który wygłosił w 1939 roku J.R.R, Tolkien, prawdziwy mistrz baśni. Trochę baśniowych inspiracji staram się przemycać też do tego bloga - dzisiaj kolejna ich dawka, tym razem w rozmiarze mini. Bo i nie większa jest chatka w stylu shabby chic niejakiej Sandy Foster. Tutaj jest jej blog.A tutaj kilka zdjęć autorstwa Trevora Tondro z NY Timesa.













Taka miniaturka z baśnią w tle. Pozdrowienia!

3 komentarze:

  1. Jeeej, westchnęła moja dusza. Tak, to taka dziewczynkowa baśń. Śliczna. Jako matka trzech synów stwierdzam jednak, że tylko ich tam wpuścić i szybko odsłodziliby te biele, piórka poszłyby na pióropusz wojenny a łóżko stałoby się łożem piratów. Akcent gumowcowy daje jednak nadzieję, że autorka czytała Grimma i wie, jak się kończą słodkie baśnie. A jednak się tęskni, wiem. Ukradłabym kilka tych shabbowych elementów z radością. I dziękuje za adres bloga, popatrzę i powzdycham. A potem pojdę zmywać tony talerzy po chłopakach.

    Ps. Jak ona czyta te ksiazki pod dachem?

    OdpowiedzUsuń
  2. https://lh4.googleusercontent.com/-agFCUWorJHY/Ugmzj3sb9UI/AAAAAAAAFqQ/h104Fzxm8vQ/s640/P8091862.JPG

    Jeszcze król :)

    OdpowiedzUsuń